– Dolar kosztuje 3,69 zł. Widać wyraźną zwyżkę amerykańskiej waluty. To efekt ostatnich danych z rynku pracy, które okazały się rewelacyjne. Amerykański rynek pracy jest silny. Fed będzie musiał koncentrować się na inflacji, która w USA wzrosła. Powodem jest oczywiście sytuacja na Bliskim Wschodzie. Niestety, porozumienia wciąż nie ma, a w poniedziałek rano ceny ropy wzrosły o blisko 5% – powiedział Marek Rogalski, główny analityk rynkowy DM BOŚ w cotygodniowym komentarzu dla ISBnews.TV.
Inwestorzy obawiają się, że cieśnina Ormuz nie zostanie udrożniona w tym miesiącu. To mogłoby skutkować poważnymi brakami surowca na rynkach i tym samym zapowiadać kolejne wzrosty cen ropy. Według analityka, kombinacja wysokich cen ropy i silnego rynku pracy w USA, a także wyższej inflacji, może przynieść podwyżkę stóp procentowych w Stanach. Rynek wskazuje, że mogłoby się to zadziać w październiku. Z kolei gdybyśmy mieli perspektywę podwyżki stóp procentowych już w lipcu, oznaczałoby to nawet dwie podwyżki w tym roku.
– Silny dolar i spadki na giełdach mogłyby stworzyć niekorzystne środowisko dla złotego. Para dolar-złoty w takiej sytuacji byłaby wyraźnie powyżej poziomu 3,75-3,80 zł. Euro z kolei powyżej poziomu 4,28. Ale nie jest to perspektywa na już, jedynie ostrzeżenie, co może się wydarzyć – wyjaśnił analityk.
Zapraszamy do obejrzenia całego komentarza.


































