– Miniony tydzień był okresem, w którym polska waluta straciła na wartości, a dobra narracja, którą jeszcze widzieli wcześniej, która sprowadziła euro do poziomu 4,22, a dolara do 3,63 wyparowała – powiedział Marek Rogalski, główny analityk walutowy w DM BOŚ, w cotygodniowym komentarzu dla ISBnews.TV
Według niego, z jednej strony mieliśmy spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem i podpisanie umów handlowych między USA a Chinami, co generalnie zdjęło z rynków ryzyko. Ale zaskoczeniem, i to chyba ważniejsze jest dla rynku walutowego, było to, co zobaczyliśmy w przekazie Fed w środę.
– Obniżka stóp procentowych miała miejsce drugi raz z rzędu. Natomiast podczas konferencji prasowej Jerome Powell nieoczekiwanie stwierdził, że nie jest pewien tego, czy kolejne cięcie będzie miało miejsce w grudniu. Powiedział, że dyskusja na temat była trudna, że są różne głosy i, między innymi, to też jest efekt tego, że nie mają pełnych danych. Czyli takie odbicie piłki w stronę administracji Donalda Trumpa, która jest cały czas skonfliktowana z demokratami w Senacie – dodał.
Jego zdaniem, efekt tego jest taki, że już mamy ponad miesiąc tak zwanego government shutdown w USA, czyli zamknięcia federalnych instytucji, co powoduje, że na rynki nie napływają kluczowe dane na przykład z rynku pracy czy też pozostałych. Warunkowo poznaliśmy tylko inflację, która była we wrześniu niższa i to właśnie też był argument za tym, żeby Fed obniżył stopy właśnie w październiku.
– Natomiast brak takiego wskazania na grudzień sprawił, że dolar na rynkach odreagował też u nas w kraju. Mmie się wydaje, że to jest tylko korekcyjne odreagowanie i generalnie ostatnie dwa miesiące już tego roku będą raczej stabilne i też myślę, że pod znakiem nieco mocniejszego złotego. Dopóki sentyment na rynkach giełdowych będzie dobry na Wall Street, dopóty te rynki wschodzące również będą miały się dobrze – podsumował Rogalski.




































