Marek Meissner, ISBiznes.pl: Rosja dąży do Kryzysu Kubańskiego 2.0/ odcinek 2 z 2

Marek Meissner, ISBiznes.pl (MM): Przewidujesz jesienią operację podprogową Kremla. Mamy też ostrzeżenia amerykańskie przed rozległą operacją sabotażową. Jakie zagrożenia w tym momencie widzisz dla polskiej ekonomii? Jak taka operacja mogłaby wyglądać i dlaczego jesienią?

Maciej Korowaj, analityk wywiadu (MK): Powiedziałem już o narzędziu, które mają Rosjanie. Nam się wydaje, że zagrożenie rosyjskie to jest tylko kinetyczne, czyli wojna klasyczna, konwencjonalna. Prawdą jest, że Rosjanie nie są w stanie przeprowadzić wojny konwencjonalnej z państwami NATO albo z jakimś pojedynczym nawet państwem NATO. Może z państwami bałtyckimi w jakichś sprzyjających okolicznościach, ale biorąc pod uwagę zaangażowanie na Ukrainie i problemy armii rosyjskiej, mimo że ona się uczy i zdobywa pewne kompetencje, to jeszcze nie jest w stanie ich tak skumulować, żeby w czasie trwania wojny w Ukrainie być zagrożeniem dla NATO. Mówię o wojnie konwencjonalnej. Ale są kolejne dwa obszary, które są bardzo groźne.

Chodzi o obszary w ramach operacji hybrydowych, czyli pod progiem wojny oraz kwestię broni nuklearnej. I tutaj Rosjanie mają narzędzie, które jak już wcześniej wspominałem, naostrzyli sobie do tego, żeby rozszerzyć operacje wywiadowcze, hybrydowe, informacyjne i dywersyjne na terenie państw NATO-wskich.

Rosjanie mają także jeden z największych na świecie arsenałów broni nuklearnej. I to przez niego i działania hybrydowe chcą zbudować dylemat dla Zachodu, bo Rosja nie ma sił, żeby zaatakować konwencjonalnie, ale ma stosunkowo dużo siły, żeby się bronić konwencjonalnie, a z kolei NATO nie ma sił zdolnych do tego, żeby atakować Rosję konwencjonalnie. Może atakować rakietowo, ale wtedy Rosja przedstawi argument nuklearny.

Każda taka próba ze strony NATO może być odebrana przez Rosję jako argument do tego, żeby przeprowadzić uderzenie w tak zwanym ograniczonym konflikcie nuklearnym, które Rosja też rozważa. I tutaj Rosja chce stworzyć coś takiego jak kryzys Kubański 2.0, ale oczywiście najpierw zaatakować hybrydowo, zmusić Zachód do odpowiedzi konwencjonalnej w ramach retorsji albo zabezpieczyć się przed tą konwencjonalną odpowiedzią zagrażając bronią nuklearną.

W tym wypadku Polska jest obszarem bardzo ważnym, ponieważ tutaj jest węzeł logistyczny i bezpieczeństwa dotyczący Europy i Ukrainy i państw bałtyckich, praktycznie całego Morza Bałtyckiego. Są tu bazy wojskowe bardzo ważne dla Amerykanów, ale też są inwestycje, które gdy zostaną zaatakowane i uszkodzone, co spowoduje bardzo duże straty, zmusi to państwa NATO do podjęcia decyzji o uruchomieniu działań. Dla Rosji będzie to pretekst do zagrożenia atakiem nuklearnym. 

Z drugiej strony, jeżeli Polska zostanie zaatakowana, a NATO nie ruszy, to Rosja też wygra. Czyli jakiego ruchu NATO by nie zrobiło, to dla Rosji jest to odpowiedni moment do tego, żeby wejść w ten konflikt quasi nuklearny, zrobić taki kryzys kubański 2.0. I to dla Rosji jest bardzo scenariusz, bo wtedy Rosja będzie mogła rozmawiać, jak równy z równym. 

Następnym krokiem są uderzenia nuklearne, więc „lepiej nie, nie róbmy tego, tylko usiądźmy i dogadajmy się”, bo już jesteśmy na progu decyzji dotyczącej broni nuklearnej, czyli to samo, co było w kryzysie kubańskim, gdzie już byliśmy w zasadzie bardzo na krawędzi.

Chodzi o to, by każda ze stron się cofnęła, żeby nie było tak, że każda ze stron została uznana za pokonaną. Kryzys kubański został tak rozwiązany i Rosja liczy na podobne rozwiązanie. I tu nam się pojawia kolejny czynnik wewnętrzny, ponieważ Putin przekonuje swoje wewnętrzne środowisko, że Zachód chce rozmawiać tylko z nim. Co nie wygląda najlepiej, bo Zachód różnie postępuje z Putinem i faktycznie niewiele osób chce z nim rozmawiać. Putin chce zbudować taki układ, że znowu tylko on sam rozmawia z wielkimi tego świata i ustala pewne zasady dotyczące bezpieczeństwa interesów Federacji Rosyjskiej. Czy to mu się uda to zobaczymy, ale do tego są potrzebne gwałtowne działania, które mogą właśnie wystąpić na terenie Polski, bo Polska jest największym ośrodkiem w obszarze Europy Środkowej. Trudno bowiem, żeby jakieś działania na Litwie czy w Estonii zmusiły NATO do jakichś większych ruchów.

A musi to być coś, co wpłynie bardzo szokująco na całą zachodnią opinię publiczną. Do tego stopnia, żeby zmusić Zachód do pewnej reakcji na działania Rosji. Najlepiej właśnie zbrojną, bo wtedy ten straszak nuklearny miałby sens.

To ma też drugie dno, ponieważ wewnątrz rosyjskiej polityki jest też coś takiego jak opozycja, może nie taka głośna, ale jest opozycja wobec Putina. I to pcha Putina do skrajnych rozwiązań, bo jeśli z Putinem nikt nie będzie chciał rozmawiać, jeśli Putin dojdzie do takiego etapu, że tylko guzik atomowy rozwiązuje sprawę, to może będzie trzeba zmienić Putina na kogoś innego i wtedy też będzie można rozmawiać z Zachodem na innych warunkach.

Więc zarówno dla środowiska proputinowskiego lub tego powiedzmy umownego środowiska, które jest przeciw Putinowi, dobrze by było, żeby dojść do krawędzi. Jedni widzą szansę na to, że „się dogadamy z Zachodem”, a drudzy na to, że zmusi się Putina do odejścia i zmiany na innego frontmana, który będzie też do dogadania.

Sam Zachód na pewno chętnie by przyjął do rozmów inną osobę niż Putin, ale to nie znaczy, że się zmienią cele Federacji Rosyjskiej, bo cele Federacji Rosyjskiej cały czas będą takie same, zmieni się tylko frontman. 

W zagrożeniu konfliktem nuklearnym Rosjanie widzą możliwość postawienia Zachodowi ostatecznego rozwiązania, tak jak zrobił to na przykład Iran zamykając Cieśninę Ormuz. A ponieważ Rosja nie ma co zamykać, a ma broń nuklearną, to ona może być dla Rosji takim ostatecznym rozwiązaniem. 

Tam było zamknięcie Ormuz i braki paliwa, a tutaj o wiele większe zagrożenie eskalacyjnym konfliktem nuklearnym czy też użyciem broni nuklearnej, więc Rosjanie rozpatrują to jako coś, co może im się udać. Tym bardziej, że na Zachodzie są pewne zmiany, szczególnie na jesień. Mamy wybory w Stanach Zjednoczonych.

Mamy też wybory w do Dumy, które mogą być bardzo krytyczne, jeżeli chodzi właśnie o kwestie wewnętrzne, na przykład o ustalenie kto ma być frontmanem politycznym.

Jest też rozważana możliwość przeniesienia tych wyborów do Dumy na inny termin, bo już kilka regionów jest w stanie podwyższonego bezpieczeństwa i jeżeli będzie ich więcej, to można będzie wybory do Dumy przesunąć. Istnieje taka możliwość w prawie Federacji Rosyjskiej.

Do takiej sytuacji mogą doprowadzić, np.: problemy na froncie, ewentualna mobilizacja, zwiększenie możliwości operacyjnych wojsk strategicznych. Obecnie większość pułków przestała dyżurować w miejscu stałej dyslokacji, czyli w takich specjalnych hangarach, gdzie wyrzutnie były nieruchome. Teraz wyjechały na trasy patrolowe. Prawie o 200%-300% zwiększono częstotliwość takich dyżurów.  

Z drugiej strony inna cześć triady strategicznej Flota Północna jest mocno zaangażowana w działania w obszarze Morza Północnego, bo tam są rejony, skąd wystrzeliwane są rosyjskie pociski balistyczne, szczególnie z tych starszych okrętów, kierowane zwykle na Amerykę Północną. Więcej okrętów podwodnych jest na patrolach, łącznie z tymi okrętami, które zabezpieczają funkcjonowanie OPARB-ów, czyli okrętów z bronią strategiczną.

Niewiele z OPARBów ma bowiem pociski typu Buława, które umożliwiają ataki a Europę Zachodnią i mogą być wystrzeliwane dosyć blisko celów, jako że pocisk balistyczny ma i zasięg maksymalny i zasięg minimalny bez utraty celności. To nie jest tak, że można sobie trafić pociskiem balistycznym kilkaset kilometrów dalej. Ten obszar celności liczy się w kilometrach, szczególnie jak ma się na przykład pocisk zasięgu kilku tysięcy kilometrów. 

Oba te działania znaczą tyle, że odpadła Zachodowi możliwość wcześniejszego ostrzeżenia przed atakiem, ta w której widzimy że jednostki wychodzą ze stałych baz i trafiają do rejonów patrolowych i rozśrodkowania i można na to zareagować. 

To wszystko buduje okoliczności, które mogą doprowadzić do tego, że rozwiązanie konfliktu poprzez budowę Kryzysu Kubańskiego 2.0 zbliża się coraz bardziej i ta jesień lub zima jest do tego najlepszym terminem. Widać, że zachodnie agencje wywiadowcze zostały zaalarmowane takim splotem działań, bo mają szersze i bardziej dokładne informacje na ten temat. Zaczęło się więc rozbrajanie tego działania poprzez informowanie, że my wiemy, co możecie robić, co planujecie i że społeczeństwo jest już przygotowywane na to, że Rosja może coś zrobić właśnie w końcówce roku.