Wskaźnik PMI przestaje być wiarygodny, zwłaszcza w czasie pandemii COVID-19

Wskaźnik PMI – zwykle wcześniej pokazujący tendencje w koniunkturze i nastoje w przemyśle – przestaje być wiarygodny. Oceniając ocenić sytuację w gospodarce należy patrzeć na inne bardziej miarodajne dane – uważa Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. 

– Obliczanie wskaźnika PMI bazuje na pytaniach z rodzaju „lepiej”, „gorzej”. Jeśli zmiany w gospodarce zachodzą zgodnie z cyklem koniunkturalnym, czyli w miarę liniowo, stopniowo, to te indeksy dobrze sobie radzą, wychwytują te tendencje. Natomiast jeśli zmiany mają charakter zero jedynkowy, czyli zmiana dotyczy niemal wszystkich na raz, to PMI nie wychwytuje skali polepszenia lub pogorszenia – podkreślił Przemysław Kwiecień w rozmowie z ISBnews.TV.

Co oznacza majowy wzrost PMI? 

Majowy odczyt wskaźnika PMI dla polskiego sektora przemysłowego wzrósł do 40,6 pkt w z 31,9 pkt w kwietniu. Choć Wskaźnik Przyszłej Produkcji notuje najwyższą wartość od trzech miesięcy, nastroje są wciąż słabe.

Wartość wskaźnika wynosząca ponad 50 pkt oznacza wzrost aktywności przemysłowej, a poniżej tego progu – spadek aktywności.

– Sam wzrost PMI w maju w relacji do kwietnia, kiedy to gospodarka bardzo cierpiała ze względu na najdotkliwsze ograniczenia administracyjne, jest pozytywnym aspektem. To na pewno odzwierciedla proces otwierania się gospodarki. Przy czym, dla mnie wskaźniki PMI są teraz bardzo mało wiarygodnymi wskaźnikami – ocenił Kwiecień.

Wyjaśnił, że PMI wzrósł, bo dla większości przedsiębiorstw maj był lepszy niż kwiecień i sam indeks pokazuje, że stopniowo firmy lepiej oceniają sytuację, ale nie pokazuje jak szybko odrabiamy straty. Jego zdaniem, lepszy odczyt nie oznacza wyjścia z recesji a inne miarodajne dane lepiej pokazują sytuację w gospodarce np. wydatki gospodarstw domowych z użyciem kart kredytowych. Takie dane zaczęły publikować największe polskie banki.

– One bardzo szybko, z tygodnia na tydzień pokazują zmiany w popycie. Podobne dane publikują też amerykańskie banki, więc to chyba najlepiej odzwierciedla powrót konsumenta. A on jest tu kluczowy, bo fabrykę czy zakład pracy można względnie łatwo otworzyć. Oczywiście wiąże się to z dodatkowymi obostrzeniami i wydatkami, ale łatwiej jest przywrócić produkcję niż poprzedni poziom konsumpcji – wyjaśnił Kwiecień.

Jak powiedział Przemysław Kwiecień w produkcji i nowych zamówieniach widać słabość gospodarki. Widać też, że popyt zewnętrzny nam nie pomaga.

– To dodatkowy problem, który świadczy o tym, że szok gospodarczy nie dotyczy tylko Polski, czy Europy. W przeciwnym razie mocny popyt z innych części świata ułatwiałby ożywienie. To sprawia, że wyjście z recesji będzie trudniejsze – podsumował ekonomista.

Polecamy: Mini plan Marshalla postawi polską gospodarkę na nogi?