– Rynek złotego dość spokojnie przyjął informacje, które napłynęły z Bliskiego Wschodu w piątek rano. W pierwszej reakcji złoty się osłabił, głównie do dolara, ale dość szybko rynek się cofnął i ustabilizował i W poniedziałek rano widać, że dolar jest znów przy swoich tegorocznych minimach – 3,67 zł za dolara i 4,26 zł za euro – powiedział Marek Rogalski, główny analityk walutowy w DM BOŚ, w cotygodniowym komentarzu dla ISBnews.TV.
Według niego, inflacja inflacja konsumencka, inflacja producencka, ale i też dane z rynku pracy zaczynają wskazywać na to, że FED nie będzie miał wyjścia i będzie musiał powrócić do obniżek stóp procentowych. Już na jesieni, z dużym, że to będzie wrzesień.
– Do końca tego roku rynek wycenia dwie obniżki w USA i generalnie to jest taki czynnik, który właśnie dolara osłabia. Do tego dochodzi jeszcze kilka innych elementów, chociażby kwestia właśnie podatkowa. Ekonomiści wskazują, że właśnie reforma, którą forsuje Trump w kongresie, może sprawić, że ta nierównowaga w budżecie USA będzie jeszcze większa. Też wskazuje się na kontrowersyjny tutaj zapis podatkowy – wyjaśnił.
Analityk wyjaśnił, że chodzi o sekcję 889, czyli to, że administracja USA mogłaby nakładać podatki na zagraniczne firmy. Jest więc szereg elementów, które psują wizerunek dolara.
– Więc euro-dolar czyli główna para walutowa, może iść w górę i to będzie oczywiście działało na korzyść spadków pary dolar-złoty. Jeśli chodzi o najbliższe dni, przede wszystkim widać to, że rynek stawia na tak zwaną deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, na to, że ta wojna potrwa i może jeszcze parę dni i potem się sytuacja wyciszy – podsumował Rogalski.


































