Szczęśniak: Baltic Pipe nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Norwegia to kierunek egzotyczny

Rusza budowa gazociągu Baltic Pipe, którym ma popłynąć do Polski gaz z Norwegii  – ogłosił prezydent Andrzej Duda. Norwegia to kierunek egzotyczny, inwestycja kosztowna, a strategia polityczna a nie ekonomiczna – kwituje ekspert.

– Budowa Baltic Pipe to nie jest krok milowy. Milowym krokiem było podpisanie kontraktów z amerykańskimi dostawcami ponad rok temu, koniec 2018 roku i wcześniej z katarskim dostawcą. Te kontrakty zabezpieczają nam 12,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. To są ogromne ilości, to 25 proc. więcej niż w obecnym kontrakcie z Gazpromem. (…) Baltic Pipe jest przedsięwzięciem moim zdaniem zbytecznym, przy tych ilościach, które zakontraktowane już mamy, które zobowiązani jesteśmy odebrać, a po drugie, które płynie przez Polskę – ocenia Andrzej Szczęśniak, ekspert ds. energetyki i rynku paliw w rozmowie z ISBnews.TV.

Zdaniem eksperta, rządowa strategia uniezależnienia się od Rosjan i dywersyfikacji dostaw gazu, jest strategią błędną, ponieważ jest nieekonomiczna. To, jak mówi Szczęśniak, strategia polityczna, która naraża nas na potężne koszty, ponieważ gaz z Kataru, czy ze Stanów Zjednoczonych jest bardzo drogi. Strategia ta także uniemożliwia po zakończeniu kotraktu dostaw, działanie, współpracę i handel z Rosjanami, podczas gdy przez Polskę będzie nadal płynęło 30 mld metrów sześciennych gazu.

Norweski gaz się kończy?

– Problem jest z norweskim gazem, ponieważ tam wydobycie gazu praktycznie co roku, od dwóch, praktycznie trzech lat spada, a w tym roku spada drastycznie. W związku z tym, wydaje mi się, że w tych regionach, gdzie sięga Europa II, bo do niego mamy się podłączyć, może po prostu nie być gazu – dodaje Andrzej Szczęśniak.

Zdaniem eksperta, Polska powinna, a wręcz będzie musiała uczestniczyć w gazowym rynku europejskim. W związku z tym, podstawową kwestią, którą należy zmienić, to nastawienie naszej strategii, to znalezienie miejsca w nowej gazowej Europie, która się integruje.

– Nie utrzymamy wyspy przeciwko Rosji i wyspy amerykańskiego, czy katarskiego gazu, przeciwko europejskiemu gazowemu rynkowi. Moim zdaniem to jest ponad nasze siły -kwituje Szczęśniak.

Gaz-System podpisał umowę z Saipem Limited (4 kwietnia br) na zrealizowanie prac związanych z ułożeniem gazociągu Baltic Pipe na dnie Morza Bałtyckiego, podała spółka. Prace budowlano-montażowe obejmą także miejsca tzw. lądowania gazociągu, czyli połączenia części podmorskiej z odcinkami lądowymi w Polsce i Danii. Wartość kontraktu to ok. 280 mln euro.

Projekt Baltic Pipe ma na celu utworzenie nowego korytarza dostaw gazu na rynku europejskim. Projekt składa się z 5 komponentów. Jednym z nich jest rozbudowa i modernizacja polskiego systemu przesyłowego gazu ziemnego. W wyniku realizacji tej części inwestycji nastąpi połączenie gazociągu podmorskiego z istniejącym systemem przesyłowym poprzez budowę gazociągów: Niechorze – Płoty – Goleniów i Goleniów-Lwówek, tłoczni w Gustorzynie oraz rozbudowę tłoczni gazu w Goleniowie i Odolanowie.

Gaz-System jest spółką strategiczną dla polskiej gospodarki. Odpowiada za przesył gazu ziemnego oraz zarządza najważniejszymi gazociągami w Polsce.

Polecamy: Morawiecki: otwieramy gospodarkę, ale nawet o centymetr nie luzujemy reguł bezpieczeństwa