– W ostatnich dniach widać tendencję do nieznacznego osłabienia się naszej waluty. To można po części tłumaczyć tym, że mamy nieco podwyższone ryzyko geopolityczne. Mam nadzieję, że to oczywiście ostatnie komentarze Donalda Trumpa, które mogą być sygnałem do pewnej zmiany nastawienia USA, jeżeli chodzi o wojnę na Ukrainie i w ogóle do Rosji – powiedział Marek Rogalski, główny analityk walutowy w DM BOŚ, w cotygodniowym komentarzu dla ISBnews.TV
Jego zdaniem, martwią też to coraz bardziej powtarzające się prowokacje Rosjan wobec krajów NATO i takie głosy, które mówią o tym, żeby zestrzeliwać rosyjskie myśliwce, jeżeli taka okazja znów by się pojawiła.
– Taka sytuacja oczywiście, gdyby się pojawiła, to mogłaby podnieść temperaturę w naszym regionie. Natomiast jeżeli patrzymy na skalę tych zmian, to oczywiście to nie nie jest tak, że złoty się mocno osłabił, on jest delikatnie słabszy – dodał.
Według niego, patrząc na euro-złoty, mamy poziomy bliskie 4,27, a dolar-złoty mamy poziomy bliskie 3,64. To oczywiście odbywa się również w sytuacji, kiedy dolar był w zeszłym tygodniu mocniejszy na rynkach światowych.
– Informacje, które się pojawiają z USA są takie, że gospodarka amerykańska ma się całkiem dobrze i to jest pewne zaskoczenie, zwłaszcza rynek pracy wygląda całkiem przyzwoicie. I też narracja, która płynie ze strony członków Fedu jest taka, że obniżek stóp procentowych być może będzie mniej w obecnym cyklu i to właśnie wspiera amerykańską walutę – wyjaśnił.
W najbliższych dniach będziemy mieć wysyp informacji z USA. Chodzi zarówno o dane makro, jak i też kwestie tak zwanego zamknięcia rządu, czyli government shutdown. Do wtorku wieczór powinny zapaść w kongresie decyzje, a konkretnie zgoda na ustawę podnoszącą limit zadłużenia.
– Taka sytuacja historycznie już patrząc powodowała presję spadkową na dolara. Natomiast czy teraz tak się stanie, to nie jest do końca pewne, bo widać, że rynek dostrzega coraz bardziej to, że gospodarka amerykańska jest silna oraz to, że amerykański FED może ciąć stopy procentowe, ale wolniej niż to się dotąd sądziło. Więc u nas w kraju to powinno się przełożyć na stabilizację euro-złota wokół poziomu 4,27-4,28 i być może dalsze podbicie dolara w okolice powyżej 3,65 zł – podsumował Rogalski.


































