Wyniki Budimexu za pierwszy kwartał były słabe, gorsze od moich oczekiwań jeżeli chodzi o część budowlaną. Rentowność spadła prawie o 80% w stosunku do pierwszego kwartału 2018 roku i osiągnęła 1,6%. Wydaje mi się, że najgorsze mamy za sobą. Ale mamy kilka kontraktów bardzo nierentownych i uważam, że warto nad nimi popracować – mówi w wywiadzie dla ISBnews.TV Dariusz Blocher, prezes Budimexu.

Które kontrakty są nierentowne? 

Dariusz Blocher: w sumie mamy w portfelu ponad 300 kontraktów i kilka jest nierentownych. Tych dużych niestety, w obszarze energetyki, w obszarze dróg i to zarówno dla głównego naszego zamawiającego, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, jak i dla samorządów. Nie chciałbym mówić o detalach, bo nigdy tego nie publikowaliśmy. Taka jest specyfika budownictwa. Na niektórych kontraktach się zarabia, na niektórych się traci. Wydaje mi się, że w naszym portfelu jest trochę za dużo tych, do których dokładamy. Trochę możemy dołożyć, ale jeżeli strata osiąga 20% to wydaje mi się, że nie jest to tylko nasza wina.

W jakich sektorach Budimex będzie się rozwijał?

Dariusz Blocher: generalnie jesteśmy firmą usługową, która podąża za pieniędzmi. Jeżeli strumień inwestycji jest w kontraktach hydrotechnicznych, to Budimex realizuje teraz dwa największe kontrakty hydrotechniczne i zamierzamy ubiegać się także o przekop Mierzei Wiślanej. Jeżeli pieniądze są w kolei to rozwijamy się w kolei, jeżeli są w jakim przemyśle, takim który jesteśmy w stanie opanować, to w nim będziemy. To są nasze podstawowe działalności. Natomiast rozwijamy nasza spółkę zależną, która działa w obszarze utylizacji odpadów komunalnych i tam chcemy dużo inwestować. W każdym sektorze będziemy rozwijali naszą działalność dotychczasową.

O jakie inwestycje w sektorze usług komunalnych chodzi?

Dariusz Blocher: działamy głównie w obszarze utylizacji i odbioru odpadów komunalnych. Będziemy przejmowali tzw. RIPOK-i (Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych). Firma ma już około 40 mln przychodu, zatrudnia 1100 osób a powstałą zaledwie 6 lat temu. Drugi obszar to utrzymanie dróg szybkiego ruchu i autostrad. Mamy około 400 km autostrad w naszym portfelu. To jest obszar, który chcielibyśmy rozwijać. Plus, nowoczesne, inteligentne miasta, inteligentny system oświetlania, czyli podążające oświetlenie za pieszym…

Smart city to teraz bardzo modny temat …

Dariusz Blocher: on jest modny i efektywny, tylko do niego trzeba się odpowiednio przygotować. Wymaga inwestycji na początku, żeby czerpać korzyści z obniżonych kosztów eksploatacji. Myślimy nie tylko o tym żeby coś było tańsze, ale o tym żeby było ekologiczne. Zamieniajmy te źródła na takie, które pobierają znacznie mniej energii.

Jakie kluczowe kontrakty będą zakończone w tym roku?

Dariusz Blocher: Budimex buduje około 20 % dróg expresowych i autostrad w Polsce. Większość uda się nam zrealizować przed czasem lub o czasie. Kluczowe odcinki, które będą kończone to trasa S17 Warszawa-Lublin, 3 odcinki w tym roku. Obwodnica Suwałk – S61. Trasę S7 w Jędrzejowie chcielibyśmy skończyć 6 miesięcy przed czasem. Oczywiście jeżeli inwestor będzie wspólnie z nami o tym myślał, czyli szukał rozwiązań. Tak naprawdę mogliśmy pochwalić się tym, że podchodzimy bardzo odpowiedzialnie do tych realizacji i wszystko co obiecaliśmy robimy na czas.

Jak Budimex radzi sobie z z brakiem rąk do pracy? Problemy z zatrudnianiem pracowników ma większość firm, nie tylko budowlanych. 

Dariusz Blocher: to się globalnie nie zmieni, bo budownictwo przezywa swoje 5 minut. Produkcja budowlano-montażowa rośnie dwucyfrowo, w każdym roku 20-25%. Globalnie demografia nam pokazuje, że w Polsce będzie brakowało pracowników do prostych prac fizycznych i usług. Z tym sobie nie poradzimy jako budownictwo, jako kraj.  Staramy się zatrzymać się najlepszych pracowników. Szukamy polaków i wspomagamy się pracownikami głównie zza wschodniej granicy z Ukrainy i z Białorusi, z których jesteśmy bardzo zadowoleni.

Jaka jest pana prognoza dla rynku budowlanego? 

Dariusz Blocher: jeżeli chodzi o ten rok, to w dalszym ciągu spodziewamy się wzrostu produkcji budowlano-montażowej. Może nie o 20% ale o 9-10%. Sytuacja jest napięta, bo drożeją materiały budowlane, usługi i duże firmy mają ujemną rentowność, czyli tracimy pieniądze. Dlatego apelujemy do rządu, żeby zwaloryzować kontrakty, które zostały zawarte w latach 2016-2017. Niestety w nowych ofertach, zwłaszcza składanych przez samorządy oferty przewyższają budżet dwu, trzykrotnie, więc powstaje potencjalne ryzyko niewykorzystania środków unijnych, jeżeli te przetargi nie zostaną szybko rozstrzygane.