– Oczywiście Polacy mają dużo obaw, ale i nadziei związanych z AI w procesie rekrutacyjnym. Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że proces rekrutacyjny nie kończy się na podpisaniu umowy. On trwa w zasadzie w całym okresie zatrudnienia pracownika. Kandydaci chętnie korzystają z narzędzi sztucznej inteligencji, np. aby wspomóc się przy pisaniu swojego CV, listów motywacyjnych, zwłaszcza, kiedy rekrutacja odbywa się do wielu pracodawców jednocześnie – powiedział Piotr Zimolzak, wiceprezes zarządu SW Research w rozmowie z ISBnews.TV.
AI jako wsparcie to jedno, ale kiedy mowa ogólnie o polskich obywatelach to w ich głowach tkwi pewna obawa, co do tego, jak AI zmieni nasz rynek pracy w przyszłości i stanowiska, na których jesteśmy zatrudnieni. Ekspert podkreślił, że najbardziej zagrożone są stanowiska juniorskie, ale także stanowiska korektorów, edytorów, twórców stron internetowych, czy tłumaczy.
– Sztuczna inteligencja nie zastąpi osoby rekrutującej nowych pracowników, choć dla wielu firm to kusząca wizja. Niezależnie od tego, czy sztuczna inteligencja przeanalizuje dane w formie CV, czy listów motywacyjnych, to na końcu procesu musi pojawić się człowiek, który swoim fachowym okiem oceni kandydata – podsumował.
rozmawiała: Dominika Ostrowska


































